Wpisy

  • sobota, 25 lutego 2017
    • Syryjskie Bagno – Totalna Zagłada i Zapowiedź Wschodnioeuropejskiego Kryzysu?

      Wersja na białym tle tutaj

      Niekończąca się wojna w Syrii nie pozwala zaznać spokoju światu. Wszyscy najbardziej wpływowi politycy i przywódcy państw kierujących dzisiejszą geopolityką uznają ją bezspornie za jeden z największych problemów i tragedii drugiej dekady XXI wieku. Wielu ludzi wyczuwa unoszący się w powietrzu zapach czegoś bardzo niepokojącego. Złe przeczucia są jak najbardziej na miejscu.

      Bilans syryjskiego konfliktu, który rozpoczął się w 2011 roku jest coraz bardziej tragiczny. Oficjalna liczba ofiar podawana przez agencje humanitarne zaczyna się od 400 tysięcy zabitych. Jednak te dane zupełnie nie odzwierciedlają prawdziwego oblicza tej wojny. Tak naprawdę sytuacja jest dużo bardziej dramatyczna, ponieważ liczba poszkodowanych w różny sposób liczona jest w milionach. 11 milionów Syryjczyków opuściło swoje domy. 14 milionów potrzebuje pomocy humanitarnej lub funkcjonuje tylko dzięki niej. Pojawiają się też doniesienia o śmierci głodowej tysięcy ludzi. Wielka metropolia Aleppo stała się prawdziwą ruiną. Kraj społecznie i ekonomicznie jest całkowicie zdestabilizowany. Ponadto skutki syryjskiego kryzysu odczuwa wiele krajów ościennych, w tym UE, której fundamenty również ucierpiały za sprawą fali uchodźców.

      Bashar al - Assad i skupiona wokół niego elita żyją pod silną presją i w ciągłej niepewności już siódmy rok. Dzięki rosyjskiej interwencji wojskowej udało im się odzyskać częściową kontrolę nad krajem. Jednak marne to pocieszenie, ponieważ Syria jest w totalnym chaosie, bez szans na powrót do stanu sprzed rewolucji. Naprawa relacji między zwaśnionymi stronami będzie bardzo skomplikowanym procesem, który zajmie dekady. Sfrustrowani biedą i niesprawiedliwością rebelianci wspierani przez USA pałają wyjątkowo silną NIENAWIŚCIĄ do reżimu, która wraz z odwetowymi bombardowaniami rosyjskiego lotnictwa tylko pogłębiła się. Pewne rany nigdy nie zostaną zagojone. Jak donosi Amnesty International w raporcie zatytułowanym „Ludzka rzeźnia i masowa eksterminacja”, w jednym tylko syryjskim więzieniu w latach 2011-15 wykonano 13 tys. wyroków śmierci przez powieszenie. Syryjczycy z opozycji nigdy nie wybaczą Assadowi poniżania, brutalnych tortur i zabijania tysięcy przeciwników reżimu.

      Prawda jest taka, że tylko Rosja utrzymuje reżim na powierzchni dając szansę na przetrwanie. Assad zawdzięcza Putinowi życie. Inaczej skończył by on podobnie jak swego czasu Saddam Husajn lub spotkał by go upokarzający los Kadaffiego, który został zabity przez rebeliantów w amoku wściekłości brutalnego samosądu. Amerykanie z obozu Obamy i Clinton z pewnością bardziej byliby zainteresowani scenariuszem irackim. Zorganizowanie prezydentowi Syrii procesu w myśl zasad demokracji przed wykonaniem wyroku to jak zawsze świetna reklama i demonstracja siły wartości Zachodu, który ostatnio jest w coraz gorszej formie. Tylko to wcale nie byłoby takie łatwe biorąc pod uwagę liczbę wrogów dyktatora, którzy żądają dosłownie jego owy w trybie natychmiastowym. Bashar al - Assad to łakomy kąsek dla terrorystów i USA. Jego śmierć byłaby doskonałym aktem propagandy dla wielu zainteresowanych stron.

      Assad w wywiadach mówi, że śpi spokojne, je i uprawia sport. Zachowuje zimną krew. Chociaż tzw. „stryczek” jest dla niego przygotowany. Wrogów ma multum. Walczy on z dziesiątkami formacji rebeliantów, wielką Ameryką i jej najemnikami z Al – Kaidy oraz z Nazistami XXI wieku, czyli Islamistami z ISIS. Turcja również chciałaby się go pozbyć. Na szczęście lojalny sojusznik Putin wylądował w Latakii pod koniec 2015r. Ale rosyjski przywódca postanowił nie przebierać w środkach i zbombardował wszystko, co się dało! Bo terroryści są wszędzie. W szpitalach i konwojach z pomocą humanitarną. Wojna jest bezwzględna. Kreml pokazał to w Czeczenii. Teraz mieliśmy powtórkę z rozrywki. Brutalna Strategia okazała się skuteczna. Kluczowe Aleppo zostało odbite z rąk ugrupowań opozycyjnych.

      Śmierć trzech przywódców dużych państw arabskich z rąk USA przy jednoczesnym doprowadzeniu ich do ruiny gospodarczej, społecznej i infrastrukturalnej w ciągu ostatnich 15 lat to byłoby za dużo nawet jak na wszechmocne Stany Zjednoczone. Zwłaszcza, że uważają się oni za orędowników pokoju, demokracji i dyplomacji. Amerykanie oskarżają głównie Rosję i ISIS o zbrodnie wojenne, a sami przyczynili się do ogromnej skali zniszczeń obejmującej bardzo rozległe terytorium. Cóż to jest za HIPOKRYZJA. Dlatego nie tym razem. Rosjanie postanowili przerwać tę serię. Oczywiście tzw. dyktatorzy to nie są wzory do naśladowania i mają mnóstwo grzechów na sumieniu. Dlatego nie warto opłakiwać ich losu.

      Problem w tym, że w Syrii tylko w niewielkim stopniu chodzi o upadek kolejnej bliskowschodniej dyktatury celem uwolnienia od cierpień milionów niewinnych ludzi, jak to przedstawia amerykańska machina propagandowa. To byłoby zbyt proste w tym coraz bardziej skomplikowanym świecie. Wiadomo już od dłuższego czasu, że na syryjskiej ziemi maczają palce najwięksi tego świata. Główne media określają syryjskie państwo "areną, gdzie ścierają się interesy wielkich mocarstw". Ależ to pięknie brzmi! Szkoda tylko, że jest to bardzo ogólnikowe i pozbawione konkretów określenie. Zwyczajnie każdy dziennikarz z głównego nurtu mediów obawia się napisać PRAWDĘ, ponieważ jest ona trudna do przyjęcia i „zasiałaby” PANIKĘ pośród „ludu”.

      Otóż chodzi o to, że wielki globalny HEGEMON Stany Zjednoczone Ameryki na przestrzeni ostatnich dwóch dekad słabnie pod każdym względem. Główny cykl erozji imperium rozpoczął się od powtórki z Wielkiego Kryzysu. USA tonie w gigantycznym długu i traci nie tylko panowanie nad światem, ale także nad własnymi strukturami państwowymi. Najnowsza odsłona AGONII supermocarstwa to wybory prezydenckie, w których wkurzeni Amerykanie głosując na Trumpa pokazali swoją niechęć do establishmentu rządzącego Stanami przez długi czas. Ponadto wieloletnim i aroganckim piastowaniem globalnej władzy absolutnej Ameryka narobiła sobie na całej planecie mnóstwo wrogów, którzy teraz czując jej słabość, chcą ją brutalnie pozbawić korony i zrzucić z tronu.

      W jednym z wywiadów Putin określił obecne miejsce USA na świecie dość umiarkowanym i dyplomatycznym stwierdzeniem, że "na arenie międzynarodowej odnawia się równowaga sił i jest to nieuniknione. Próby ustanowienia jednobiegunowego świata nie przyjęły się. Żyjemy już w innym wymiarze”. Zasugerował tym samym Amerykanom, aby pogodzili się oni ze swoim losem utraty pozycji lidera. Jego sojusznik Assad był dużo mniej powściągliwy w komentarzach i oskarżył establishment USA o celowe wywoływanie spustoszenia w krajach nieakceptujących hegemonii amerykańskiej. Wydarzeniem ewidentnie potwierdzającym dążenia Jankesów do wzniecania chaosu wydaje się być nieudany wrześniowy rozejm z 2016r. Tak długo nad nim pracowano. Miał on być punktem zwrotnym. Ale okazało się, że Amerykanie byli na tyle nieuważni, że przez pomyłkę zaatakowali syryjskich żołnierzy w czasie tak ważnego zawieszenia broni. Niestety ale żaden z syryjskich i rosyjskich polityków nie uwierzył w te wytłumaczenie. W odwecie zbombardowano konwój z pomocą humanitarną i wszyscy wrócili do punktu wyjścia. Prawdziwe intencje Waszyngtonu zostały wówczas obnażone.

      Nowy "prorosyjski" prezydent Trump nie odwróci tego trendu, ponieważ konflikt interesów między Zachodem a krajami takimi jak Chiny, Rosja i Iran jest nie do pogodzenia i znajduje się on na kolizyjnym torze. Dominacja USA się kończy. Dumni Amerykanie nie mogą się z tym pogodzić. Dlatego próbują oni osłabić swoich ideologicznych i ekonomicznych oponentów. Eksperci z Waszyngtonu uznali Putina za bardzo niebezpieczne ogniwo antyamerykańskiej koalicji, które trzeba zniszczyć i przez to odstraszyć Chiny oraz Iran. Zamiarem tej koncepcji jest zatrzymanie procesu rozpadu amerykańskiej hegemonii i przywrócenie jednobiegunowego porządku międzynarodowego. Wciągnięcie Kremla w drugi po Ukrainie konflikt zbrojny wydawało się być bardzo przebiegłym manewrem Pentagonu. Ale na niekorzyść Ameryki Putin okazał się być wytrawnym strategiem i obrócił swój syryjski gwóźdź do trumny w sukces ratując Assada i pokazując światu, że Rosja jest silna i trzeba się z nią liczyć. Zabójstwo rosyjskiego ambasadora w Turcji można zinterpretować jako akt jadowitej zemsty i jednocześnie wyraz bezradności establishmentu za przejęcie kontroli nad Aleppo.

      Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć na dzień dzisiejszy z tego, co się dzieje w Syrii? Niewątpliwie są one pesymistyczne i wskazują na dalszą eskalację globalnych konfliktów. Syria jest ich zapowiedzią. Walka mocarstw o globalną dominację jest zacięta i pełna zaskakujących zwrotów akcji. Przede wszystkim imperia rywalizujące między sobą o wszechwładzę wykorzystują w swojej walce całą gamę nieczystych zagrań. Z obserwacji kilkuletnich poczynań geopolitycznych USA wyłania się pewien przerażający schemat działania hegemona. Strategia USA polega na wykorzystywaniu słabych i niestabilnych, ale jednocześnie istotnych geostrategicznie krajów jako PRZYNĘTY celem destabilizacji konkurenta uznanego za wroga. Tutaj jest nim Putin nazwany niedawno przez dziennikarza stacji Fox-News po prostu MORDERCĄ. Dobieranie się do skóry elity z Kremla zaczęło się w 2014r. rewolucją na Ukrainie. Bashar al - Assad i jego Syria to kolejny etap operacji dalszego ograniczania strefy wpływów Federacji Rosyjskiej. Niestety, ale idąc tym tokiem rozumowania Europa Wschodnia może być następna w kolejce.

      Prowokacje rosyjskie w krajach nadbałtyckich, koncentracja wojsk w obwodzie kaliningradzkim plus do tego na początek 3,5 tys. żołnierzy USA i ponad 1000 pojazdów bojowych mogą sugerować wkrótce najgorszy scenariusz w naszej części Europy, o którym każdy boi się otwarcie napisać. Rusofobiczny Senator McCain już dał do zrozumienia prezydentowi Dudzie w Monachium, że jego kraj zostanie „poddany pewnej presji”. Czyżby to była presja militarna?

       

      syria

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      batavus23
      Czas publikacji:
      sobota, 25 lutego 2017 14:22
  • poniedziałek, 22 sierpnia 2016
    • To już koniec. Europejska Apokalipsa nadchodzi. UE na krawędzi rozpadu!

      Wersja na białym tle: http://alexjones.pl

      Dezintegracja Unii Europejskiej przyspiesza w zaskakująco dynamicznym tempie. Można nawet stwierdzić, że na przestrzeni ostatnich kilku lat jest to bardzo szybki demontaż. Budząca dotąd uznanie Unia doświadcza kryzysu za kryzysem. Najnowsza odsłona to wakacyjny BREXIT. Silne emocje już opadły. Warto zatem przeanalizować decyzję "Wyspiarzy" z szerszej perspektywy. Czas na prawdziwe przyczyny i głębsze przemyślenia.

      Brytyjskie Referendum odnośnie opuszczenia UE i seria „przed i po” referendalnych wydarzeń uświadomiła nam skrywaną dotąd prawdę. Mianowicie rzesza Europejczyków, którzy czują niechęć lub wręcz NIENAWIŚĆ do Unii i jej struktur oraz pragnie jej rozpadu jest OGROMNA. Pogrążeni w depresji euroentuzjaści muszą zaakceptować nową, brutalną, antyeuropejską rzeczywistość. Rozpoczęła się nowa era w historii Europy. Wielka Brytania zapoczątkowała prawdziwy proces dezintegracji i zadała ostateczny cios Brukseli. Granica została przekroczona. Brytyjczycy i ich elita polityczna już nie wierzą w zjednoczoną Europę. Drogi Brukseli i Imperium Brytyjskiego rozchodzą się. Decyzja „leave” Brytyjczyków uruchomiła serię jadowitych deklaracji i nawoływań do porzucenia Wspólnoty ze strony wszystkich, czołowych, europejskich partii prawicowych. Miliony „obywateli” Unii Europejskiej ma jej serdecznie dość, co sugeruje POGRZEB UE w niedalekiej przyszłości.

      Na horyzoncie pojawił się zupełnie nowy krajobraz polityczny. David Cameron pożegnał się ze swoim stanowiskiem. Został on zastąpiony 13 lipca przez nową panią premier Theresę May. Z dużą pewnością siebie ogłasza ona światu, że „Brexit oznacza po prostu Brexit i będzie on sukcesem”. Egzystencja Unii jest poważnie zagrożona. Nie ma już powrotu do starego porządku. Mamy do czynienia z kolejnym poważnym PARALIŻEM politycznego giganta o nazwie Unia Europejska, który będzie odczuwalny nie tylko w Europie.

      Ostatnie lata były wyjątkowo niestabilne dla tzw. Starego Kontynentu. Wszystko zaczęło się bardzo niespodziewanie, bo od kryzysu finansowo - gospodarczego, który zaczął szaleć w Stanach Zjednoczonych 10 lat temu. Po kilku latach jego fala przeniosła się do Unii Europejskiej atakując jej najsłabsze punkty. Wtedy BEZLITOŚNIE wyszło na światło dzienne, jak słabe są fundamenty na których budowano Wspólnotę Europejską oraz jak bardzo jej teoretyczne założenia połączone z naiwną wiarą w system i propagandą sukcesu rozmijają się z rzeczywistą kondycją unijnego molocha. Skąd to wszystko znamy? Oczywiście nam Polakom i członkom Bloku Komunistycznego bardzo łatwo przychodzi na myśl żywot śp. Związku Radzieckiego. Trudno oprzeć się tutaj złośliwościom, że „klikę z Brukseli” czeka podobny los. Oczywiście porównując Związek Radziecki i UE dostrzegamy wiele różnic. Dzielą je kompletnie różne wartości oraz założenia polityczne, gospodarcze i militarne. Mimo wszystko nasza SUPER-UNIA zmierza w kierunku tej samej ostateczności, co Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich – czyli UPADKU!

      Należy przypomnieć, że głównym celem elit z Brukseli jest ciągle stworzenie Europejskiego Supermocarstwa. Niedoścignionym wzorem jest USA. Dzisiaj jednak te elity zostały zepchnięte do defensywy i walczą o przetrwanie. Rosyjskim komunistom udało się zbudować imperium, które było największym państwem globu. USA rządzi światem. Unia Europejska jest co najwyżej w połowie swojej drogi i okazuje się, że to jest wszystko, na co ją stać. Nie ma scentralizowanej władzy i własnej armii. Ponadto szalejący obecnie nacjonalizm europejski niszczy ją od wewnątrz uniemożliwiając przeprowadzenie odpowiednich reform stanowiących fundamenty Superpaństwa. Ze względu na ciągłe destabilizacje UE już najprawdopodobniej nie przekształci się w Stany Zjednoczone Europy na wzór USA. Wielka Brytania pogrzebała definitywnie to marzenie.

      Ważne jest także to, aby spojrzeć głębiej w przeszłość z końca lat 20-tych XX wieku i zdać sobie sprawę z niebezpieczeństw turbulencji gospodarczych. Wówczas Wielki Kryzys z Wall Street przyczynił się do wywołania serii tragicznych zdarzeń w Europie. Bardzo interesujące jest, co przyniosą nam kolejne lata, jak się okazuje, bardzo CHAOTYCZNEGO XXI wieku. Jak pamiętamy z historii wysokie bezrobocie i pustki w bankach oraz w kasach państw napędziły mechanizmy katastroficzne i uruchomiły w ludziach bezwzględne instynkty, które doszczętnie zniszczyły sporą część europejskiej cywilizacji. Rodzi się pytanie, które wielu boi się się zadać: Co wydarzy się tym razem? Trudno jest prognozować cokolwiek, ale trzeba mieć na uwadze, że ponad wszelką wątpliwość tłuste lata na europejskim kontynencie skończyły się.

       Tym razem, pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, przepełnione toksycznymi aktywami globalne SUPERBANKI stanęły na skraju bankructwa. Był to efekt skrajnie ryzykownych decyzji bankierów na rynkach finansowych. DESTRUKCYJNY efekt domina został wówczas rozpoczęty. Elity rządzące światem znalazły tylko jeden sposób na uratowanie własnej skóry. Banki trzeba ocalić z publicznych pieniędzy. Amerykanie uratowali swój sektor bankowy pompując do niego ogromne kwoty pieniędzy podatników. Unia Europejska podążyła dokładnie tą samą drogą. Spowodowało to zadłużenie państw europejskich do bardzo niebezpiecznych i niespotykanych nigdy dotąd poziomów, celem uniknięcia kompletnego załamania europejskiej gospodarki. Plan częściowo się powiódł. Banki wskrzeszono. Całkowitej zapaści udało się zapobiec. Gospodarka unijna nie zawaliła się. Ale jak się dzisiaj okazuje, jedyne co się udało europejskim elitom, to przesunięcie katastrofy w czasie.

      Jednak nie można wszystkiego przeciągać w nieskończoność. Zadłużona Europa dusi się niechcianymi długami sektora finansowego. Wiele państw bogatej Unii, które tak naprawdę są bankrutami, dla zachowania pozorów wypłacalności tnie wydatki kosztem przywilejów niezadowolonych obywateli, którym ciężko odzwyczaić się od tzw. przeróżnych rodzajów „socjalu”. Bezrobocie utrzymuje się na wysokim poziomie. Na rynku pracy robi się coraz ciaśniej. Powoduje to, że szeroko pojęta zachodnioeuropejska klasa średnia kurczy się. Doskonałym tego przykładem jest właśnie społeczeństwo brytyjskie, które dało upust swojej FRUSTRACJI w referendum w liczbie ponad 17 milionów! Brytyjczycy, dotychczas cieszący się ze swojej przynależności do szeroko pojętej klasy średniej nie mogą pogodzić się z wypadnięciem poza jej szeregi. Próbują się oni przed tym bronić. Szczególnie dotknięta jest tym brytyjska klasa robotnicza, która rywalizuje z imigrantami o pracę. Tsunami zdesperowanej taniej siły roboczej z biednej części Europy albo zabrało im pracę, albo obniżyło zarobki. Na dodatek wielu przybyszy, szczególnie z Europy Wschodniej jest w stanie pracować za stawki tak niskie, że dość rozrzutnego Anglika z klasy robotniczej za taka wypłatę nie byłoby stać nawet na jedzenie i używki. Ci, którzy mają lepsze stanowiska i nie są one zagrożone przejęciem przez imigrantów czują również oddech słabnącej ekonomii na plecach. Na obcych zwyczajnie wylewają swoją złość. Dzisiaj dla „Wyspiarzy” UE ze swoim prawem do swobodnego przepływu ludzi jest zagrożeniem numer jeden dla ich statusu majątkowego oraz bezpieczeństwa. Tak to dokładnie wygląda.

       Kryzys migracyjny spowodowany wojną na Bliskim Wschodzie okazał się gwoździem do trumny dla brukselskiej grupy trzymającej władzę. Uchodźcy to kolejne zagrożenie dla standardu życia Brytyjczyków. Marzą oni o europejskim „socjalu” i wcale tego nie ukrywają. Ludzie nie rozumieją dlaczego rządzący ograniczają świadczenia socjalne swoim własnym obywatelom, jednocześnie promując przyjmowanie imigrantów i w konsekwencji wypłacanie im zasiłków. Dlatego defensywnie udzielają oni poparcia antyeuropejskim politykom. Logika wskazuje, że w obliczu RECESJI i również mocno zadłużonej Wielkiej Brytanii dla wszystkich może nie wystarczyć pieniędzy. Ściąganie dodatkowej siły roboczej w momencie kurczenia się gospodarki to jak dolewanie oliwy do ognia. Trudno się z tym nie zgodzić. Miliony mieszkańców Imperium Brytyjskiego zaczyna to dostrzegać zaglądając do własnego portfela, gdzie jest coraz mniej funtów. Oczywiście należy w całym tym zamieszaniu okazać trochę obiektywizmu i przyznać, że imigranci nie są jedynym winowajcą. Bardziej pasuje do nich określenie kozła ofiarnego. Przeciętni obywatele brytyjscy nie rozumieją złożonego globalnego świata i nie zdają sobie sprawy z tego, że dużą część odpowiedzialności za ich niedolę ponoszą wszelkiej maści bankierzy, którzy najpierw doprowadzili do finansowego krachu i bezrobocia, a teraz drukowaniem pieniędzy łatają budżet, co powoduje inflację i spadek siły nabywczej pieniądza.

      Jeszcze 10 - 12 lat temu Brytyjczycy witali Polaków z otwartymi ramionami i chwali ich pracowitość. Teraz chcą się pozbyć „polskiego robactwa”. Zabójstwo prounijnej posłanki Jo Cox tuż przed głosowaniem jeszcze bardziej podgrzało atmosferę nienawiści i antyunijnej agresji. Któż mógł przewidzieć, że europejska rzeczywistość tak gwałtownie się zmieni w tak krótkim czasie?

      BREXIT jest skutkiem niezadowolenia społecznego wynikającego z EROZJI zachodnioeuropejskiej klasy średniej. Wydaje się, że wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych będzie miało w miarę uporządkowany przebieg. Będą negocjacje, termin wyjścia i ostateczne opuszczenie UE. Tylko czy Unia Europejska dotrwa do tego czasu? Negocjacje będą wrogie, chaotyczne i pełne wzajemnych pretensji na wzór greckiej tragedii z zeszłego roku. Tylko zaostrzą one konflikty między różnymi frakcjami politycznymi i krajami, które mają odmienne zdanie na temat uzdrawiania chorej Unii.

      Europa ze swoją skomplikowaną historią jest w szponach poważnego kryzysu gospodarczego. Dodajmy do tego jej wielonarodowość połączoną z najnowszym wynalazkiem multikulturowości i otrzymujemy katastroficzną mieszankę wybuchowa! Dlatego należy się spodziewać, że w niedalekim czasie z unijnej szafy wypadną kolejne TRUPY, które spowodują, że ładunek sprzeczności i problemów UE będzie zbyt ciężki do udźwignięcia dla jej elit i społeczeństwa. A wtedy nadejdzie prawdziwy KONIEC naiwnego europejskiego marzenia o zjednoczonym kontynencie!

      brexit

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      batavus23
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 sierpnia 2016 00:04
  • środa, 30 marca 2016
    • Złoto kontra Dolar – Wielka Wojna Gigantów Trwa.

      (Wersja na białym tle: Złoto kontra Dolar – Wielka Wojna Gigantów Trwa)

      Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat w świecie finansów obserwujemy zażartą walkę między złotem a walutami fiducjarnymi, a w szczególności ich królem, czyli dolarem. Tzw. „Elita zachodnia” rządząca światem i będąca głównym beneficjentem korzyści płynących z emisji i kontroli papierowego pieniądza dąży nieustannie do deprecjonowania roli złota w globalnym systemie monetarnym. Mimo jej usilnych wysiłków złoty metal ciągle uchodzi jednak za bezpieczną przystań i nie zanosi się, aby to się zmieniło w obecnych, niepewnych czasach zawirowań w różnych częściach świata. Oczywiście najbardziej zainteresowani upadkiem złota są Amerykanie, którzy śpią na tykającej BOMBIE w postaci chwiejącej się pozycji dolara jako światowej waluty rezerwowej świata.

      USA tonie w gigantycznym 19 bilionowym długu, którego, powiedzmy sobie szczerze, nie da się uczciwie ( a nawet nieuczciwie) spłacić. Mimo to świat kupuje amerykańskie obligacje z braku alternatywy i ze strachu przed pęknięciem gigantycznej bańki na rynku obligacji i utratą większości zainwestowanego kapitału. Co po prostu jest drogą DONIKĄD. Z drugiej strony mamy, zdającą sobie z tego sprawę, odważną opozycję krajów BRICS, które tworzą własne struktury finansowe i usilnie przygotowują się do bezpiecznej, pozbawionej szkód dla własnych gospodarek, ewakuacji z bezwartościowych obligacji dolarowych i przejścia na system oparty o złoto. USA nie przygląda się temu bezczynnie. Tylko robi wszystko, co może, aby utrzymać wartość dolara i jego dominujący status. Zatem WOJNA trwa i jest daleka od zakończenia.

      Elita amerykańska nigdy nie darzyła złota szczególną sympatią. W czasach współczesnych Amerykanie uśmiercili je w 1971r., kiedy to ostatecznie zerwano z wymienialnością dolara na złoto. Wtedy tak się przynajmniej wydawało. Operacja unicestwienia szlachetnego kruszcu omal nie skończyła się upadkiem dolara w bardzo ciężkich latach 70 - tych ubiegłego wieku. Dopiero wysiłki prezesa FED Volckera i prezydenta Reagana uratowały amerykańską walutę. Volcker podniósł drastycznie stopy procentowe. Reagan zreformował amerykańską gospodarkę. Przywróciło to dolara na tron w latach 80 - tych. Natomiast król metali szlachetnych odszedł w zapomnienie. USA i Wall Street przejęło kontrole nad światem. Hegemonia SUPERMOCARSTWA Stanów Zjednoczonych miała trwać wiecznie.

      Dopiero Kryzys z 2008r. uświadomił wszystkim, jakim błędem było całkowite odejście od standardu złota. Nieskrępowane zwiększanie przez rządy w porozumieniu z bankierami bazy monetarnej bezwartościowych papierowych walut z dolarem na czele doprowadziło cały globalny system finansowy i gospodarczy do stanu krytycznego. Nadmierne życie na kredyt przekształciło się w kolosalny, niespłacalny dług, który teraz dusi cały świat. Obecnie cały czas żyjemy w stresie i niepokoju przed upadkiem tego systemu. Nikt nie zna dnia i godziny SĄDU OSTATECZNEGO, ale każdy wie, że on się zbliża. Czujni inwestorzy dostrzegli odpowiednio wcześnie tę niestabilność systemową i zaczęli skupować złoto na początku XXI wieku. Skutkiem tego był dynamiczny wzrost jego cen. W przybliżeniu cena szlachetnego kruszcu w dolarach zwiększyła się 6 - krotnie od 2000 do 2011r. Po kryzysie finansowym i masowym drukowaniu pieniędzy przez FED coraz więcej różnej maści ekonomistów i analityków zaczęło spisywać dolara na straty. Nawet sam wielki prezes FED w czasach świetności gospodarki USA Greenspan, przyznał ostatnio, że złoto jest unikalne i jego standard powróci. Anty-dolarowa opozycja finansistów i ekonomistów jest coraz liczniejsza. Jednak amerykański system przetrwał tę ofensywę, ponieważ Wall Street i FED jest bardzo kreatywne i zawsze coś wymyśli, żeby uratować króla wszystkich walut.

      W odpowiedzi na pokryzysowe obawy o status dolara i pogłoski o jego rychłej śmierci nowa władza FED przystąpiła do kontrofensywy windując jego wartość na niespotykany dotąd poziom w relacji do wielu walut i obniżając ceny metali szlachetnych. Rok 2015 okazał się być pokazem wyjątkowej siły „zielonego”. FED rozegrał to wszystko bardzo sprytnie. Najpierw pokazano światu postawioną na nogi amerykańską gospodarkę z ZAFAŁSZOWANYM wzrostem gospodarczym, wykorzystując do tego spreparowane dane ekonomiczne i pełne oszustw statystycznych metody matematyczne. Chociaż w rzeczywistości USA jest co najwyżej w stagnacji gospodarczej lub ociera się o recesję. Potem rozpoczęto propagandę o podnoszeniu stóp procentowych w związku z powrotem na ścieżkę wzrostu i do normalności polityki monetarnej, która ostatecznie została sfinalizowana skromną, kosmetyczną i nie zmieniającą tak naprawdę niczego podwyżką stóp o marne 0,25 punktów procentowych. Ale świat to kupił, co wystarczyło, aby kolejny raz reanimować amerykańską walutę i wywrzeć presję na konkurencyjne rynki wschodzące. Ponadto wzmożona fala globalnych niepokoi również służyła dolarowi. Grecja i upadek strefy euro, Ukraina i Zimna Wojna 2, Deflacja surowcowa i Chiny, Bliski Wschód i narodziny ISIS – świat nagle stanął w obliczu wielkiego CHAOSU. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Waszyngton i Banksterzy majstrowali w wykreowaniu tych zawirowań. Wynika z tego, że jednym ze sposobów na uratowanie dolara jest eliminacja lub rozsiewanie zamętu pośród konkurencyjnych systemów i wrogów USA. Fanatycznym wyznawcom metali szlachetnych posiwiały włosy od niedowierzania jak dramatycznie odwrócił się trend na złocie, które według Petera Schiffa miało zmierzać w kierunku magicznej wartości 5000 USD za uncję. Cóż to jest za zacięta rywalizacja dwóch filarów systemów monetarnych!

      Globalny system finansowy jest uzależniony całkowicie od dolara. Kiedy dzieje się coś złego na świecie inwestorzy kupują obligacje USA i wspierają ich gospodarkę. Metale szlachetne co prawda umocniły się na przestrzeni ostatnich lat znacząco, jednak to ciągle za mało. Poza tym inwestorzy wiedzą, że UPADEK DOLARA i przejście na złoty standard będzie bardzo bolesne. Skończy się to niespotykanymi niepokojami społecznymi na całym świecie, wyparowaniem oszczędności, końcem wszystkiego i początkiem nieznanego. Dlatego jesteśmy świadkami usilnych wysiłków sztucznego przedłużania życia obecnie funkcjonującego systemu.

      Amerykański dolar to potężna monetarno - polityczna konstrukcja o porażającej SILE RAŻENIA. W czym tkwi jego moc, chociaż nie ma on w niczym pokrycia? Otóż dolar i inne główne papierowe waluty zabezpieczone są przez szereg czynników. Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. O ich sile stanowi cała machina państwowego i finansowego aparatu nacisku. Najlepiej to widać właśnie na przykładzie dominującego dolara. Od strony monetarnej jego strażnikiem jest wszechmocny FED ze swoimi manipulacjami rynkowymi. Jego wartość i stabilność chroni też najsilniejsza armia świata i potężne centrum wywiadowcze w Pentagonie. Przekonał się o tym na własnej skórze libijski al - Kaddafi i iracki Saddam Husajn. Obaj ci przywódcy próbowali swego czasu obalić system petrodolara i rozliczać ropę naftową w innych walutach lub złocie. Niewiele zdziałali w tej materii, ponieważ reakcja USA była szybka i zdecydowana. Kara, jaka ich spotkała za zagrażanie hegemonii dolara to ŚMIERĆ. Również Putin jest na celowniku Amerykanów. Rosja gromadzi złoto, a Putin nie ukrywa swoich anty - amerykańskich poglądów. Jednak rosyjski przywódca to silny gracz na arenie międzynarodowej i elita zachodnia musi postępować bardzo subtelnie i ostrożnie w walce z nim. Rosji nie da się tak po prostu najechać, bo mogłoby się to skończyć I WOJNĄ NUKLEARNĄ. Ale przecież Elita może użyć Ukrainy, sankcji i sabotażu gospodarczego, aby osłabić Kreml. Nowoczesne technologie również sprzyjają walutom fiducjarnym. Idea bezgotówkowej gospodarki i pojawienie się jej akurat w momencie bardzo kiepskiej kondycji papierowych pieniędzy to nie przypadek. Wykorzystanie wyłącznie elektronicznych systemów transakcyjnych to agresywne zmuszanie obywateli do korzystania z jedynego słusznego środka płatniczego narzuconego przez państwo. Jest to kolejny front ochrony systemu przed upadkiem.

      Bardzo istotne są również ataki „finansjery” na złoto w celu zaniżania jego wartości i znaczenia. Zalicza się do nich manipulacje cenami metali szlachetnych, które są nieodłączną częścią funkcjonowania rynku. Stosowanie nadmiernej ilości kontraktów, które nie mają realnego pokrycia w fizycznym metalu od lat sztucznie zaniża cenę złota na Comexie. Oczywiście także banki centralne dążą do utrzymania jego ceny na niskim poziomie. Kolejny element to PROPAGANDA „anty-złotowa”. Negowanie roli złota jest wszechobecne w prasie i mediach sponsorowanych przez zachodni kapitał. Nawet programy nauczania najważniejszych światowych uniwersytetów nie poświęcają zbyt wiele miejsca jego standardowi. Niewielu zdaje sobie sprawę jak kruchy jest panujący obecnie system monetarny. Jeden „szalony” antyzachodni dyktator lub nagły gwałtowny wzrost cen metali szlachetnych może go całkowicie pogrążyć. Dlatego Elita dmucha na zimne i likwiduje zagrożenia w początkowym stadium rozwoju.

       Żyjemy w ciekawych czasach. Złoto to unikalny zasób Ziemi i uniwersalny pieniądz, który nie poddaje się i mimo kilkuletnich spadków jest na najwyższych poziomach w historii w stosunku do przedrukowanej amerykańskiej waluty. Banksterzy chcą je zakopać głęboko pod ziemię. Natomiast kraje BRICS kontynuują swój anty-dolarowy kierunek. Putin trzyma się twardo metali szlachetnych i anty-amerykanskiej retoryki. Chiny wyprzedają konsekwentnie amerykańskie obligacje i powiększają rezerwy złota. Za kilka lat dojdzie do decydującego starcia opozycyjnych systemów i wspierających je państw. Wtedy wszystko może się zdarzyć. KONFLIKT ZBROJNY może być nieunikniony...

      gold_dolar

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Złoto kontra Dolar – Wielka Wojna Gigantów Trwa.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      batavus23
      Czas publikacji:
      środa, 30 marca 2016 21:22
  • sobota, 27 lutego 2016
  • środa, 10 lutego 2016
  • sobota, 30 stycznia 2016
  • środa, 27 stycznia 2016
    • Dżihadyści z Państwa Islamskiego – Czy to jeszcze terroryści? Czy może bezwzględni PSYCHOPACI?

      (Wersja na białym tle: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dzihadysci-isis-czy-jeszcze-terrorysci-czy-moze-bezwzgledni-psychopaci )

      Terroryści z Państwa Islamskiego nie znikają z czołówek gazet i serwisów internetowych. Bez przerwy dostarczają nam one informacji o tzw. „dżihadzie”, które czytamy z niedowierzaniem. Wielu zastanawia się, czy są one prawdziwe i czy na pewno mamy XXI wiek. Jednak nikt się nie pomylił. Taka jest dzisiejsza rzeczywistość. Dominuje kult przemocy i nienawiści. ISIS wraz ze swoją flagą to już rozpoznawalny symbol. Można nawet stwierdzić, że stał się on swego rodzaju marką. Tyle tylko, że nie ma to nic wspólnego z marketingiem. To jest mrożąca krew w żyłach marka strachu, chaosu i bezkompromisowej brutalności.

      Wszyscy uważają bojowników ISIS za terrorystów. Ale czym tak naprawdę jest terroryzm? Na podstawie definicji przyjmuje się, że jest to umotywowany ideologiczne zespół działań wykorzystujących przemoc i podejmowanych z naruszaniem istniejącego prawa w celu wymuszenia na władzach i społeczeństwie określonego, uległego zachowania. Działalność ISIS pokrywa się oczywiście z tą definicją. W kilka lat stali się oni potężnym terrorystycznym MONSTRUM, jakiego świat dotychczas nie widział. Ich nadrzędnym celem jest stworzenie własnego państwa. Są to ambitne zamiary. Aby zrealizować ten plan używają oni wielu niekonwencjonalnych metod i stosują środki przymusu. Terroryzm był zawsze bezwzględny. To fakt. Ale nigdy nie był on tak silnie powiązany, jak dzisiaj z masowymi ukrzyżowaniami, torturami, kamieniowaniem, obcinaniem głów czy powszechnym używaniem kobiet i dzieci jako żywych tarcz. Skala tych zjawisk jest przerażająca. W 2014 za sprawą Kalifatu ISIS doszło do mutacji terroryzmu w kierunku po prostu brutalnej rzezi niewinnych ludzi.

      Historia światowych konfliktów pokazuje, że zawsze próbowano chociaż zachować pewną formę poszanowania dla ludzkiego życia. Tworzono w tym celu konwencje, które określały reguły działań wojennych odnośnie ochrony cywilów i neutralności rożnych podmiotów. Faktem jest, że często nie były one przestrzegane, bo wojna bywa okrutna i nieludzka, a ludzie zamieniają się na niej w zwierzęta. Jednak istnienie tych reguł wyznaczało pewne granice zachowań. Przekroczenie ich oznaczało, że przywódca czy oficer, który się tego dopuścił i udowodniono mu winę, był uznawany za zbrodniarza. W przypadku najbardziej agresywnych ludzi krwi arabskiej to nie funkcjonuje. Mają oni zupełnie inne definicje moralności. To znaczy, że w ich przypadku moralność nie istnieje. Dżihadyści z ISIS łamią wszelkie zasady prawa wojennego i nie czują respektu przed nikim i niczym. Jeśli tylko zdobędą siłą jakieś terytorium, to uważają, że teraz mogą robić, co zechcą z ich mieszkańcami, bo oni tu rządzą.

      Należy mieć wątpliwości, czy określenie terroryści w ogóle pasuje do tych ludzi. Zatem jak ich określić? To są po prostu PSYCHOPACI! Ich terroryzm można raczej nazwać psychopatycznym terroryzmem. Oni wręcz delektują się przemocą i jej najbardziej skrajnymi odmianami. To nie jest przesada. Fighterzy ISIS przypominają bezwzględnych psychopatów i socjopatów o profilu osobowości najgroźniejszych przestępców, którzy w cywilizowanych krajach odsiadują wyroki dożywocia w izolatkach. Problem z islamistami jest taki, że oni niczego nie szanują i nawet nie stwarzają żadnych pozorów przestrzegania podstawowych zasad moralnych i etycznych. Można odnieść wrażenie, że chodzi tutaj o czerpanie przyjemności z agresji i brutalności. Dość często wygląda to raczej na cel sam w sobie, aniżeli środek do celu. Promują oni w swoich propagandowych filmach bezlitosną przemoc. Prymitywne metody zabijania, jakie stosują ekstremiści z ISIS, odsyłają nas w bardzo odległe czasy BARBARZYŃCÓW. Kult eksterminacji i nienawiści do wielu nacji przypomina nam okres HOLOCAUSTU i rządy NAZISTÓW. Do niedawna najgroźniejsza organizacja islamska Al Kaida, która zasłynęła zmieniającym bieg historii świata zamachem terrorystycznym z 11 września 2001 roku, również potępiła Państwo Islamskie i odcięła się od ich metod. Al Kaida miała zasady. ISIS nie ma żadnych. To powinno nas skłonić do refleksji.

      Wielu dowódców ISIS na różnych szczeblach tej chorej organizacji to ludzie z poważnymi zaburzeniami. Tak określają ich byli europejscy najemnicy, którzy wyjechali do Syrii i przyłączyli się do tzw. Kalifatu. Ale nie mogli oni znieść okrucieństw, które tam zobaczyli. Dlatego uciekli z obozów szkoleniowych ISIS. Po powrocie do Europy ci niedoszli bojownicy zostali aresztowani przez niemiecką policję i złożyli obszerne zeznania na temat swoich doświadczeń z Państwem Islamskim.

      Krążące po internecie wypowiedzi członków ISIS odsłaniają prawdziwe ich intencje oraz problemy psychiczne o podłożu psychopatycznym i socjopatycznym. Pewien arabski bloger sprzeciwiający się ideologii ISIS otrzymał list z pogróżkami z następującą treścią:” Wymyślimy dla ciebie tak sposób na śmierć, jaki jeszcze nie jest znany ludzkości”. Dżihadyści mają również coś do przekazania po niemiecku w jednym z video clipów dla kanclerz Merkel - „ Merkel, ty brudna s***! - Zemścimy się!”. Imam z Kaukazu związany z ISIS grozi Rosji: „Zaszlachtujemy was i spalimy!” Francuzów straszą zamachami gorszymi niż te z 11 września 2001 roku w USA. Kpią bezczelnie z najpotężniejszej armii świata. Trzeba przyznać, że maja ku temu podstawy po nieudanej kampanii irackiej USA. Pewien bojownik Kalifatu z Syrii jakiś czas temu nie tylko groził Stanom Zjednoczonym, ale także wystosował zaproszenie do amerykańskich marines: ”Mam do przekazania Ameryce, że Islamski Kalifat został utworzony. Nie bądźcie tchórzami i przestańcie atakować nas dronami. Zamiast tego przyślijcie żołnierzy, tych których już upokorzyliśmy w Iraku. Upokorzymy ich znowu wszędzie i wywiesimy flagę Allaha w Białym Domu!” Armia USA jak na razie nie skorzystała z tej oferty.

      Komentarz do tych cytatów może być tylko jeden – są one zabójcze – dosłownie i w przenośni. Gróźb z ust Państwa Islamskiego pod adresem różnych ludzi i narodów padło setki. Podżeganie do nienawiści i zemsty to ich ulubiona rozrywka intelektualna. Hitler dokładnie zajął się tym tematem w swojej książce „Mein Kampf”. W internecie także można znaleźć film jak wycieńczony torturami Syryjczyk zostaje rozjechany czołgiem przez islamistów. A to tylko jeden z wielu przykładów ich chorych metod walki. Są wśród nich zapewne tacy mordercy, którzy mają na koncie więcej obciętych głów niż zabił ludzi słynny norweski terrorysta Breivik. Seryjni mordercy, którzy w rozwiniętych społeczeństwach stanowią ułamek populacji, w Kalifacie ISIS dominują większością.

      Należy też rozprawić się z całym tym fanatyzmem religijnym. Obsesja religijna i islamski nakaz walki z niewiernymi „zalatuje” FAŁSZEM i HIPOKRYZJĄ na kilometr. Jest to ewidentne naginanie wersów Koranu w celach tylko i wyłącznie wspierających propagandę terrorystów oraz ich dążenia do przejęcia władzy i dominacji na okupowanych terenach. Chodzi tutaj też o zabicie sumienia i poczucia moralności w tych fighterach, którzy nie mają w sobie pełnego materiału genetycznego seryjnego zabójcy. W imię religii wszystko może być przecież dozwolone. Zupełnie jak w czasach wypraw krzyżowych. Wmawianie agresywnym i niedojrzałym emocjonalnie młodym arabom, że Allah chce, żeby zabijali oni dla niego niewinnych ludzi to bardzo nieczyste zagranie. Tak naprawdę ta ideologia została stworzona, aby manipulować niezadowolonym i naiwnym społeczeństwem oraz służyć głównym liderom Państwa Islamskiego do celów wojennych, politycznych i rabunkowych.

      Bardzo przebiegli ludzie stworzyli tę skrajną ideologię wojny religijnej. To nie ulega wątpliwości. Trzeba im przyznać jedną rzecz. Ich propaganda dorównuje jakością technikom manipulacyjnym stosowanym przez najlepszych specjalistów sterowania ciemnym ludem. Jest to doskonała kombinacja sekciarstwa, nakazu religijnego z idealnie wkomponowanymi elementami politycznego i PR'owskiego prania mózgu. Propaganda ISIS atakuje ciemne zaułki skomplikowanego ludzkiego umysłu. Ma ona na celu rozbudzenie wśród nieukształtowanych, gniewnych, młodych ludzi najmroczniejszych, pierwotnych ludzkich instynktów i następnie wykorzystanie ich do prowadzenia dżihadu, który ma trwać do momentu nawrócenia albo śmierci ostatniego niewiernego. Liderzy ISIS doskonale wiedzą, co robią. Zainspirowanie internetowym praniem mózgu małżeństwa muzułmanów z Kalifornii do przeprowadzenia zamachu to najlepszy przykład doskonałości ich metod propagandowych.

      ISIS to największe zagrożenie dla świata od czasów Nazistów. Pierwsza w historii świata korporacja terrorystyczna. Niektórzy analitycy twierdzili swego czasu, że udało im się nawet zgromadzić aktywa o wartości 2 bln dolarów. Co nas czeka dalej? Według ekspertów Kalifat Państwa Islamskiego jest w odwrocie. Francuski minister obrony poinformował, że koalicja zlikwidowała już 22 tys. ekstremistów, a środki finansowe ISIS zaczynają się wyczerpywać. Ponadto terroryści tracą tereny w Iraku. Powiało dużym optymizmem. Czy to oznacza, że powinniśmy świętować zwycięstwo? A czy świat powinien był się cieszyć z obalenia reżimu Husajna, a potem Kaddafiego? Oczywiście, że NIE. Wielkiego Kalifatu o jakim terroryści marzyli, już nie uda się stworzyć w najbliższym okresie. Niestety ale zmuszenie ISIS do przejścia do defensywy spowoduje, że skoncentrują się oni na CHĘCI ZEMSTY na Zachodzie bardziej niż kiedykolwiek. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wywoła to falę zamachów na niespotykaną dotąd skalę. Już można zauważyć w ostatnim czasie zwiększoną liczbę ataków terrorystycznych mniej lub bardziej udanych w różnych częściach świata. To może być cisza przed burzą. Nic tak nie boli, jak bycie bardzo blisko ostatecznego celu, a potem poczucie gorzkiego smaku porażki. Może to mocno rozwścieczyć tych psychopatycznych, ale ambitnych ekstremistów. Spora część społeczeństwa europejskiego ekscytuje się ciągle molestowaniami niemieckich kobiet nie zdając sobie sprawy, że drugi 11 września w Europie zbliża się WIELKIMI KROKAMI...

       

       

      terror_psycho

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Dżihadyści z Państwa Islamskiego – Czy to jeszcze terroryści? Czy może bezwzględni PSYCHOPACI?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      batavus23
      Czas publikacji:
      środa, 27 stycznia 2016 21:20
  • sobota, 16 stycznia 2016
  • niedziela, 10 stycznia 2016